To miał być kolejny zwykły tydzień w przygotowaniach do Maratonu – miał być, ale wyszło trochę inaczej. Plan na tydzień był całkiem prosty i przyjemny, ale postanowiłem go trochę zmodyfikować i dodać kilka kilometrów do weekendowego długiego biegu. W końcu pozostało już tylko 6 tygodni.

Oryginalnie plan wyglądał tak:

T-22 Plan

 

W skrócie nic nadzwyczajnego, chociaż być może to nawet lepiej, biorąc pod uwagę obecne temperatury. Tak jak wcześniej uważałem, że bieganie rano jest najlepszą opcją i mi najbardziej odpowiadającą, tak teraz mogę dodać – jest jedyną możliwą opcją obecnie. Nawet pod wieczór temperatura nie spada wystarczająco, aby móc się przebiec w komfortowych warunkach.

Poniedziałek standardowo – spokojny początek tygodnia z kilkoma przebieżkami. Jak zwykle dobrze rozpoczęty tydzień i pierwsze ponad 9 km zaliczone.

W środę tym razem Endomondo cofnęło mnie trochę na niższy poziom i zastanawiam się dlaczego. Do tej pory zawsze miałem dwa interwały po 10 minut każdy w intensywnym tempie. W tym tygodniu w planie pojawił się tylko jeden, czyli taki trening to już nie trening interwałowy, ale intensywny bieg przez 10 minut poprzedzony długą rozgrzewką i zakończony długim schłodzeniem.

Zrzut ekranu 2015-08-15 o 20.21.21

 

W piątek spokojne rozbieganie na lekko ponad 9 kilometrów. Bardzo przyjemny relaksacyjny bieg.

Tym razem mój długi bieg zaplanowałem na sobotę zamiast na niedzielę, więc tym lepiej, że piątkowy bieg był spokojny. Cały tydzień poszedł mi bardzo dobrze i czułem się gotowy na coś więcej. Plan pokazywał długie wybieganie na 27 km. Moja logika była prosta – 27 km już wcześniej  robiłem więc jestem gotowy na troszkę więcej. Nie chciałem ryzykować kontuzji na kilka tygodni przed startem więc ustaliłem z samym sobą, że 31 km będzie optymalną odległością.

Wyruszyłem w sobotę krótko po 7 rano, tak aby uniknąć upału. Jak to zwykle bywa w moim przypadku w jedną stronę biegnie się rewelacyjnie, dopiero podczas powrotu zaczynają się kłopoty. Trasa Siekierkowska i most ze względu na wczesną porę w sobotę były jeszcze puste i nadawały idealny klimat do długiego biegu.

IMG_1539

 

Dobiegłem do 15,5 km i rozpocząłem powrót. Jakoś nie miałem problemu z tym, że biegnę tą samą trasą. Dla mnie widok Warszawy w sobotę rano jest na tyle atrakcyjny, że jakoś mi się nie nudzi. Jest to zupełnie inna perspektywa niż z samochodu w korku jadąc do pracy 🙂

T-22 Warszawa

 

Cały czas udawało mi się trzymać tempo w okolicy 5:30 min/km. To całkiem nieźle, ale jednak lekko poniżej docelowego tempa na Maraton, które powinno być bliżej 5;15 min/km. Do 21 km było naprawdę całkiem dobrze, potem zaczęły się schody (a może to ta sławna ściana 😉 ). Na 25 km zacząłem tracić wiarę w siebie i czy aby na pewno dam radę dotrzeć do domu, pojawiły się pierwsze myśli, czy aby nie lepiej zadzwonić po pomoc. Na 27 byłem już bardzo zmęczony i marzyłem o powrocie do domu. Jednocześnie zdałem sobie sprawę z faktu, że zostały mi już tylko 4 km i na pewno wytrwam w najgorszym wypadku marszobiegiem.

Mimo wszystko udało mi się biec przez cały czas, aż do 31 km, od 29 km spoglądałem na Garmina co 300 metrów, żeby sprawdzić kiedy koniec tej męki. Dotarłem do domu i dosłownie padłem na podłogę, leżałem bez ruchu przez około 30 minut. Wtedy zdałem sobie sprawę na co się porywam. W końcu do Maratonu brakowało mi jeszcze 11 km. Nie wiem z czego wynikało moje skrajne zmęczenie, w końcu już wcześniej zrobiłem 30 i czułem się zdecydowanie lepiej, pewnie wtedy też byłem zmęczony, ale nie konający 😉 . Jakoś też nie wierzę, że ten 1 dodatkowy kilometr zrobił tak dużą różnicę.

Na szczęście ten bieg odbyłem w sobotę, co dało mi dodatkowy dzień w niedzielę na regeneracje. To było mi bardzo potrzebne, ponieważ po raz pierwszy od kiedy pamiętam miałem takie zakwasy w łydkach, że całą niedzielę ledwo chodziłem.

Nie wiem, jak będzie dalej – na pewno nie zamierzam się poddać, ale jestem pewien, że nie będzie łatwo, dystans Maratonu dla kompletnego amatora/debiutanta to jednak dużo większe wyzwanie niż się spodziewałem, ale cóż poradzić – zabieram się do dalszej pracy.

Podsumowanie tygodnia:

Tydzień 22 – dystans 64.73 km ; czas treningu: 5g:40m:27 s

 

Projekt Maraton – Tydzień 22 was last modified: August 16th, 2015 by Andrzej

Udostępnij

Leave A Reply

Your email address will not be published.