W tym tygodniu minął już półmetek w moim planie treningowym do maratonu. Endomondo nadal szacuje mój czas ukończenia maratonu na 3 godziny i 57 minut, więc jak dotąd całkiem nieźle. W przyszłym tygodniu mam zaplanowany kolejny Test Cooper’a, zobaczymy co się zmieni.

Ten tydzień był wyjątkowy, nie tylko dlatego, że to już połowa mojego planu, ale także dlatego, że to mój pierwszy tydzień wakacyjnych treningów (tak, tak w wakacje nie ma przerwy od treningu ;)), oraz pierwszy tydzień kiedy udało mi się przekroczyć barierę 50 km w ciągu tygodnia oraz pokonać pełny dystans półmaratonu. Ale po kolei.

Plan na ten tydzień był taki:

Tydzien 14 - Plan

W poniedziałek, na dobry początek urlopu lekki bieg przez 8.11 km z 5-cioma przebieżkami więc nic specjalnego. Moim głównym wyzwaniem była temperatura. Mimo, że jest dopiero połowa czerwca tutaj na środkowym wybrzeżu Hiszpanii już mamy temperatury w okolicach 30 stopni. Jak dla mnie temperatura absolutnie nie nadająca się do biegania. Jak zwykle biegam rano i staram się być na trasie 7:30/8:00, więc jest jeszcze trochę chłodniej… ale tylko trochę. W pełnym słońcu nawet rano jest bardzo gorąco. W takich warunkach dobre nawodnienie to podstawa. W moim przypadku na treningach do 1 godziny – 500 ml przed biegiem i minimum kolejne 500 ml po treningu – woda i izotonik sprawdzają się idealnie.

Kolejny trening w środę już nie był taki lekki. Intensywny bieg w tempie po 5:07 / km. Na początek 10 minut rozgrzewki, potem 45 minut w tempie docelowym i na koniec 10 minut spokojnie na wyciszenie organizmu. Było gorąco i ciężko, ale pomagały piękne widoki na trasie.

Tydzien 14 - sroda

Nie wiem co mnie tak dobrze zmotywowało czy to nadmorski klimat, czy może temperatura pomagała biec szybciej i już mieć to za sobą, ale udało mi się osiągnąć swój nowy rekord na 10 km – 49:19. Bardzo chciałem w końcu złamać 50 minut i właśnie się udało. To nastroiło mnie jeszcze bardziej optymistycznie na resztę tygodnia. Chociaż nie ukrywam, że perspektywa długiego biegu – 23 km w weekend w takiej temperaturze trochę mnie przerażała. Jak się potem okazało słusznie 🙂

W piątek lekki bieg rekreacyjny, aby się przygotować fizycznie i psychicznie na długi bieg w weekend. Nic szczególnego, po prostu kolejne 8 km w spokojnym tempie.

Na ukończenie długiego biegu celowo wybrałem sobotę, ponieważ chciałem mieć kolejny dzień (niedziela) na regeneracje przed kolejnym tygodniem. Tym razem wiedziałem, że muszę wstać jeszcze wcześniej, aby zdążyć przed upałem. Pobudka o 7:00 na urlopie… 🙁 bez komentarza. Bieg rozpocząłem o 7:45 więc temperatura była jeszcze całkiem akceptowalna. Zacząłem w małym nadmorskim miasteczku, aby dalej biec wzdłuż wybrzeża lokalną drogą. Trasy oczywiście nie znałem, ale według google maps wyglądało, że będzie ciekawie. Plan był taki aby biec przez 11,5 km, po czym w tył zwrot i na miejsce startu – co da mi całkowity dystans 23 km. Początek był bardzo przyjemny nadmorska promenada, lekka bryza od morza. Po 7 kilometrach miasteczko się skończyło i zaczęła się lokalna mała droga asfaltowa, na szczęście praktycznie bez żadnego ruchu.

Tydzien 14 - dlugi biegTaką drogą kontynuowałem aż do docelowych 11,5 km. Tutaj nastąpił odwrót i bieg tą samą trasą w stronę startu. Po drodze mijałem przede wszystkim innych biegaczy, swoją drogą wyglądali dużo bardziej profesjonalnie ode mnie 🙂 (kompresyjne koszulki i spodenki, pasy na bidony itp.) oraz profesjonalnych rowerzystów. Tak jak ostatnio użyłem dwóch żeli energetycznych i około 800 ml wody i izotonika na całej trasie. Od 19 kilometra, kiedy byłem już znowu w miasteczku, rozpoczął się lekki kryzys, jeszcze nie ściana, ale było ciężko.

Naprawdę miałem już dosyć i chciałem skończyć. Niestety do samochodu były jeszcze 4 kilometry i niespecjalnie miałem opcja zejścia z trasy. Było bardzo ciężko i chyba trochę przeceniłem swoje siły. Nie wiem czy to przez temperaturę, czy coś innego, ale w poprzednim tygodniu po 21 kilometrach czułem się zdecydowanie dużo lepiej. Ostatnie 3 kilometry biegłem już zupełnie mechanicznie, nie myślałem o niczym, nie planowałem po prostu stawiałem rytmicznie kroki. Jak się potem okazało przez prawie cały bieg udało mi się utrzymać tempo na poziomie 5:40, czyli na moje standardy całkiem szybko. Po dotarciu do samochodu byłem absolutnie wyczerpany i szczęśliwy, że to już koniec.

Czytałem, że niektórzy po maratonie są tak zmęczeni, że mają kłopot z zawiązaniem sznurówek, mi wystarczyło 23 km, miałem poważne problemy z jazdą samochodem i ciężko było mi się utrzymać w pionie na fotelu. Po powrocie do domu, obowiązkowo wysoko energetyczne śniadanie, prysznic, a potem godzinny odpoczynek i próba dojścia do siebie.

Tydzien 14 - endo dlugi bieg

 

Jak dotąd to był mój najtrudniejszy bieg i kiedy pomyślę, że maraton to jeszcze 20 kilometrów więcej, zaczynam się zastanawiać czy aby nie porwałem się z przysłowiową “motyką na słońce”. Mam nadzieję, że nie – ten trening na pewno pokazał mi, że przede mną jeszcze sporo pracy i, że Maraton nie bez powodu jest nazywany “królewskim dystansem”. W każdym razie nie zamierzam się poddawać 🙂

Podsumowanie tygodnia:

Tydzień 14 – dystans 52.08 km ; czas treningu: 4g:46m:45 s

Jeśli doczytaliście aż do samego końca to przypominam o trwającej akcji #BiegamDobrze. Pomóżcie mi pomóc podopiecznym Fundacji Dzieci Niczyje, liczy się każda złotówka. Szczegóły  Tutaj

Jeśli podobają Ci się teksty na tej stronie skorzystaj z formularza poniżej i zostaw mi swój adres e-mail. Będziesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach. Obiecuje żadnego spamu!

Projekt Maraton – Tydzień 14 was last modified: June 21st, 2015 by Andrzej

Udostępnij

Leave A Reply

Your email address will not be published.